Strona głóna KEN

Reakcje na list Witolda Kędzierskiego

Poniżej załączamy wybrane głosy będące reakcją na list otwarty Witolda Kędzierskiego. Większość opinii została przesłana drogą mailową do autora listu. Kolejne głosy będą systematycznie dodawane. Zapraszamy do wzięcia udziału w dyskusji.

1.
Wyrazy uznania i szacunku za poglądy i działania odnośnie systemu oświaty. Takich nauczycieli potrzeba!!!
Mam to szczęście, że szkoła moich własnych dzieci ma w większości wspaniałą kadrę pedagogiczną. Sama natomiast kształcę przyszłych nauczycieli i mam nadzieję, że chociaż część z wartości, które im przekazuję na zajęciach wykorzystają w swojej przyszłej pracy.
Pozdrawiam serdecznie,

2.
Witam,
Chciałam gorąco poprzeć Pana apel! Mam nadzieję, że jeszcze możemy z tym coś zrobić. Otworzył mi Pan oczy. Od wczorajszego dnia nie myślę o niczym innym. Zrozumiałam, że bycie biernym w tej sprawie niczego nie poprawi, może tylko pogorszyć.
Życzę powodzenia i wytrwałości w dążeniu do celu!

3.
Witam. Jako "stara" nauczycielka popieram Pana obiema rękoma. W tym roku szczególnie aktualne jest hasło "gdzie zaczyna się szkoła, tam kończy się rozum". Kiedyś mówiono tak o wojsku, ale im chyba pomogło NATO. Co nam pomoże? Pomysły wychowawcze, które się pojawiają, zatrważają swoją głupotą. Pozdrawiam.

4.
Witam Panie Witoldzie.
Natrafiłam na Pana list "Przepis na dziką hordę" i piszę do Pana, żeby przekazać, że jestem jedną z tych osób, którą przeraża wyobrażenie konsekwencji działań wiadomego ministra. Pełna identyfikacja z pańskimi poglądami.
Pozdrawiam,

5.
witam :)
uważam, że genialnie wyraził Pan poglądy wielu osób w sprawie "zero tolerancji".
Ja na szczęście mam 17 lat, kończę pierwsza klasę liceum i cieszę się, że za dwa lata, mam nadzieje, ucieknę od tego idiotyzmu i absurdu polskiej szkoły.
Chodzę do najlepszego liceum w mieście, do klasy dwujęzycznej. do tej pory miałam nadzieję, że nasza szkoła oprze się durnym pomysłom pana ministra, jednak niestety, nie udało się. Nasz dyrektor zamierza wprowadzić mundurki, czyli chyba najbardziej idiotyczny z pomysłów.
Do tej pory nikt nie potrafił oświecić mnie, co mundurki mają zmienić w polskim szkolnictwie. Zaprzeczają one temu, że każdy z nas jest wyjątkowy i inny ; teraz będziemy musieli wyglądać tak samo, nie będzie miejsca na oryginalność. Wkurza mnie to z tego powodu, że ja przez strój wyrażam swoje poglądy - przeciwko homofobii, traktowaniu osób przez pryzmat tego, jak są ubrani itp. Naleęe do subkultury emo/punk i nie zamierzam zmieniać swojego sposobu ubierania się. Nosze jednak rzeczy, które są zgodne ze statutem szkoły - żadnych mini, bluzek na ramiączkach itp. i dlatego nie rozumiem tego chorego pomysłu. Na co ma być lekarstwem? Czy mundurki pomogą podnieść poziom edukacji? Na własnym przykładzie widzę, że doprowadzają tylko do jednego - nienawiści do szkoły, do ministerstwa edukacji i tego chorego kraju. Niby nic, ale w moim przypadku przelało czarę goryczy.
Mam nadzieję, że jak najszybciej ucieknę z Polski i nie będę mieć już nic wspólnego z krajem, w którym rząd hołduje dziwnym ideom, homofobii i dyskryminacji.
A co do pana ministra, to uważam ,że każdy człowiek z chociaż odrobiną honoru ustąpiłby, gdyby widział, ze cala Polska go nie chce.
Pozdrawiam

6.
Wczoraj przeczytałam Pana list w Gazecie Wyborczej i chciałam pogratulować apelu;)oby takich WIĘCEJ!
Tak jak Pana mnie również bulwersuje (a raczej przeraża!) myślenie ministra oświaty. Jestem studentką II roku pedagogiki o specjalności Animator i Menedżer Kultury. Kierunek zrodzony z pedagogiki kultury, która przez 40 lat była zakopana w ustroju socjalistycznym i zaczęła odradzać się po '89 r. Uczą nas wspaniali ludzie (prawdziwi humaniści;)),którzy widzą sens w podmiotowości każdego człowieka. Zarażona pasją, marzę aby ją przelać na wszystkich, z którymi będzie mi dane w przyszłości pracować.
Marzę również, że do tej pory zmieni się minister oświaty!
Polska od jakiegoś czasu jest wielką GROTESKĄ... Na najważniejszych stołkach zasiada NIEKOMPETENCJA, FANATYZM, NIENAWIŚĆ i CIEMNOTA, które chcą uczyć przyzwoitości robiąc CYRK na arenie Polski...
W tym cyrku pedagogika kultury wyparta zostaje przez pedagogikę tresury!
To wszystko dlatego, że pan Roman pomylił wolność z samowolą.. myślę sobie czasem, że należy mu współczuć, bo chyba ma jakieś przykre doświadczenia z dzieciństwa...i teraz wszystkie dzieci jawią mu się jako hołota, której jeśli nie powstrzyma to zrobią mu kuku! Wszyscy niech stoją równo w szeregu, bo jeśli ktoś jest niepokorny to znaczy, że jest niebezpieczny i zagraża tym, którzy stoją równo w szeregu. eh...co za czasy nastały... Zamiast rozwijać się idziemy w tył...zamiast uczyć szacunku i miłości władza wierzy, że pedagodzy zamienią się w strażników JEDNEJ moralności. A jeśli sobie nie poradzą na pomoc przyjdzie policja i kurator.
Mam tylko nadzieje, że takich nauczycieli-humanistów jak Pan jest więcej;) Życzyłabym sobie, dzieciom i Polsce aby Ci- ludzie dobrej woli- nie milczeli a podejmowali aktywny protest.. wtedy "ten Świat nie zginie nigdy dzięki nim"...
Życzę Panu powodzenia w pracy pedagogicznej i niezłomności;)pozdrawiam ciepło!
PS. A propos mundurka z pióropuszu i przepaski z trawy.. można zaproponować takie rozwiązanie panu Romanowi.. na pewno by się ucieszył;)

7.
Witam,
Bardzo dziękuję za Pana artykuł w Wyborczej.
Jestem osobą, która dość późno zdała sobie sprawę ze swoich pragnień, pragnieniem moim jest zawód nauczyciele. Mozolnie pnę się drogą do zdobycia odpowiedniego wykształcenia. Takie głosy jak Pański dodają mi zapału i rozbudzają na nowo nadzieję. Dobrze jest słyszeć głos nauczyciele z powołania, który chce prowadzić młodych ludzi przede wszystkim ku wolności, a nie wciska ich w formy z góry im przypisane.
Jeszcze raz dzięki.

8.
Chciałam się podzielić moimi refleksjami po przeczytaniu artykułu "Przepis na dziką hordę"
Jestem matką syna (21 lat) i córki (18 lat). Jako rodzic od wielu lat działam w Radzie rodziców. Brałam też udział w spotkaniu "trójki giertychowskiej" w szkole do której chodzi moja córka - liceum ogólnokształcące.
Spotkanie to wyglądało tak jak opisane w artykule – tzn. pani kurator zadaje pytania a rodzice odpowiadają. Potem przemawiał pan policjant - mówił o zagrożeniach narkotykami, przemocą itd. Na spotkaniu było około 10-15 rodziców, po godzinie jedna matka w końcu się zdenerwowała i powiedziała: po co my mamy tego słuchać skoro z naszymi dziećmi nie ma żadnych problemów, wiedzą po co przyszli do tej szkoły, chcą się uczyć, chcą studiować, my jesteśmy na każdym zebraniu, a tutaj tylko zabiera się nasz czas, musieliśmy się zwolnić z pracy itd.
Zgodnie wszyscy rodzice będący na zebraniu uznali, że problem z trudną młodzieżą zaczyna się w domu a szkoła, nauczyciele są bezradni wobec tych uczniów i ich rodziców. W większość młodzieży zdemoralizowanej pochodzi z rodzin patologicznych lub z rodzin gdzie dzieci pozostawione są same sobie.
Natomiast jako świadomy i odpowiedzialny rodzic nie pozwalam na pewne zachowania nauczycieli w stosunku do uczniów tzn. dyskryminacja z byle jakiego powodu, gnębienie psychiczne itp. Były takie sytuacje w stosunku do moich dzieci, w szkole podstawowej i gimnazjum, np. dlatego, że w naszej szkole uczyli się tylko języka francuskiego lub rosyjskiego, a ja organizowałam protest rodziców bo chciałam język angielski lub niemiecki. Weszłam więc w interes uczących nauczycieli. W każdym wypadku dyskryminacji lub gnębienia psychicznego rozmawiałam z nauczycielami. Zawsze rozmawiałam na argumenty, ale te argumenty miałam, bo dzieci opowiadały zawsze co w szkole się dzieje. Jak zawiniły moje dzieci, to wolały się przyznać wcześniej niż bym się miała dowiedzieć od kogoś innego. Nigdy moich dzieci nie biłam, najwyżej nakrzyczałam na nich, i to już wystarczało, bo skoro mama krzyczy to znaczy, że już bardzo przekroczyli granicę. Natomiast w szkole bardzo nie lubili jak nauczyciel krzyczał o byle co.
I nie życzę sobie, żeby szkoła to był terror.
Uczę dzieci szacunku dla innych ludzi, ale również uczę, że muszą być szanowani.
Byłam wczoraj na nauce rekolekcyjnej, którą prowadził ksiądz, który jest w Czechach na misjach. Bardzo podobało mi się to co mówił m.in. o wolności i wychowaniu.
"Wolność jest darem od Boga i każdy człowiek ma prawo z tej wolności korzystać, a jak z niej korzysta to jest jego sprawa. Dla nas osób wierzących wcześniej czy później Bóg powoła nas do siebie i przed nim odpowiemy za swoje czyny. A niektórzy chcieliby przy każdym postawić policjanta, który za każdy grzech by nas wypałował.
Natomiast dzieci trzeba uczyć wolności, w zależności od wieku uprzedzać o niebezpieczeństwach, pewnych rzeczy mu zabraniać, ale przede wszystkim kochać."
I to uważam jest motto wychowania.
PS Co do innych pomysłów ministra mam podobnie krytyczne zdanie. Szczególnie bulwersuje mnie sprawa matur. Moja córka w przyszłym roku będzie zdawała maturę z matematyki i wybieranie stopnia trudności przed egzaminem jest wielkim absurdem, brakiem kompetencji i nie znajomością realiów szkoły. Trybunał Konstytucyjny zakwestionował to rozporządzenie, ale jak wyczytałam na portalu gazety.pl i interii to Giertych znowu chce zrobić tak samo. W 2005 roku mój syn zdawał maturę z matematyki (studiuje teraz na politechnice), ale zdanie powyżej 30% poziomu rozszerzonego udało się nie tak wielu. Na razie nie wiadomo jak to będzie w przyszłym roku, ale w tym roku na pewno będzie wielki chaos przy naborze na studia.
Z poważaniem

9.
Szukaj kolego pracy w biznesie bo przez jakiś czas w szkole nie masz czego szukać choć masz racje i to jak.

10.
Szanowny Panie Witoldzie,
dziękuje za słowa które dodają otuchy. Podobnie oceniam dyskusje i klimat wokół polskiej szkoły. Do niedawna mieszkałam z dziećmi w Niemczech i poznałam na własnej skórze trudności, wyzwania i niezwykłą satysfakcję związaną z podejściem do wychowania w wolności i do wolności. Była to dla nas rodziców i naszych dzieci wielka szkoła odpowiedzialności, określania granic, przekraczania własnych totalitarnych wzorców; szkoła demokracji i szacunku dla drugiego człowieka. Trudno mi się trochę odnaleźć w rzeczywistości szkolnej w Polsce i dyskusji o wychowaniu sprowadzonej do mundurków i kar cielesnych. Nawoływanie do wpajania dzieciom tzw. wartości odbywa się w sposób który te wartości od razu przekreśla; szacunek dla dziecka jako droga nauczenia szacunku dla drugiego człowieka nie mieści się w głowie obecnych reformatorów. Na co dzień najłatwiej o konformizm, nie wychylanie się a w razie problemów powrót do znanych z dzieciństwa wzorców- kar, ocen itp. co jednak niczego nie rozwiązuje tylko prowadzi do narastającej w dzieciach frustracji. Wierzę jednak że można to zmieniać jeśli są tak myślący ludzie jak Pan. Wierzę również w to że takich ludzi jest więcej i może czas najwyższy by to pokazać i przeciwstawić się wepchnięciu szkół w grozę czarnej pedagogiki, aby możliwe było wychowywanie ludzi a nie tworzenie dzikich hord.
Serdecznie pozdrawiam
 

 WEŹ UDZIAŁ W DYSKUSJI!

 

 

 








 

ken@ken.org.pl

 

02 kwietnia 2007

 
home o KEN grupa założycielska dołącz informacje wypowiedzi organizacyjne kontakt